Dzisiaj jest środa, 13 grudnia 2017 r.
Transodra Online
Rocznik Chojeński
Znajdziesz nas na Facebooku
„Gazeta Chojeńska” numer 20 z dnia 16.05.2017

Prezentujemy tu wybrane teksty z każdego numeru.
Wszystkie artykuły i informacje znajdują się w wydaniu papierowym.
2 miliony zł do zwrotu
Nowy dyrektor Dolnej Odry
Czemu to nie obchodzi władz Chojny?
Kto nie szczepi dzieci?
Rozmawiali nie tylko o Swobnicy
Piszę o tym, co mi najbliższe
Czas na rybkę
Sport

Piszę o tym, co mi najbliższe

Chojeńska Miejska Biblioteka Publiczna ponownie gościła w swych progach pisarkę Dorotę Schrammek. 9 maja opowiadała ona o kolejnej książce, którą planuje wydać jesienią, a także o początkach przygody z piórem. Tego samego dnia autorka spotkała się z czytelnikami również w Mieszkowicach.

Dorota Schrammek
Pierwszą książkę wydała dwa lata temu, a obecnie na swoim koncie ma ich już siedem. Uważa bowiem, że czytelnikowi należy co jakiś czas się przypomnieć, a w morzu coraz to nowych pojawiających się na rynku pozycji trudno zapamiętać pisarza, który popełni coś raz w roku. Jej pierwsza powieść „Stojąc pod tęczą” nie ukazałaby się, gdyby nie sen córki Weroniki. Dziewczynce śniło się, że mama zginęła w wypadku samochodowym. Nie byłoby w tym niczego nadzwyczajnego – ot, zwykły koszmar dziecka, gdyby nie kolejny telefon od znajomej, która śniła o tym samym. To już wzbudzało niepokój - nie tylko samej Schrammek, ale również jej przyjaciół tarocistów, którzy ku jej rozpaczy postanowili sprawdzić, co karty mówią na ten temat i czy rzeczywiście jest się czym przejmować. Wywróżono jej więc kolejne, trzecie dziecko, życie z mężem na odległość i napisanie książki. Kiedy zaszła w ciążę, a mąż dostał pracę w odległej Warszawie i zapowiadał się w domu tylko na weekendy, postanowiła spróbować z trzecią wróżbą i napisać powieść. Po książkach obyczajowych przyszła pora na te dla nastolatków. „Niepełka” została wydana w tym roku i jeszcze zanim trafiła do księgarń, wydawca poprosił autorkę o zmianę zakończenia na otwarte. Pozycja ta tak przypadła mu do gustu, że mimo braku doświadczenia w promocji tego typu beletrystyki, postanowił wydać jej kolejne części.

W przerwach od tworzenia D. Schrammek prowadzi warsztaty literackie dla dzieci i młodzieży w szkołach oraz ośrodkach wychowawczych. Opowiedziała przy tej okazji kilka anegdot o mozolnej pracy z dzisiejszymi dzieciakami, wśród których znajdują się prawdziwe ancymony. Jednak nagrodą za trud związany z tego typu zajęciem są tzw. perełki – czyli młode, kiełkujące talenty, powalające na kolana nawet jednym zdaniem.

A co będzie tematem jej najnowszego dzieła? - Będzie to opowieść o codziennym, zwyczajnym życiu na pograniczu. Taka polsko-niemiecka proza o tym, jak my tu żyjemy – zapowiada. Mieszkająca w niemieckim Ueckermünde, a pochodząca z okolic Wałcza Schrammek ma doświadczenie w tym zakresie. Jej córka postanowiła niedawno przeczytać Harry’ego Pottera. W Niemczech, gdzie książki mają stałą cenę, musiałaby wydać na tom ok. 30 euro, a w Polce tę samą książkę można kupić w promocyjnej cenie za niecałe 30 zł. Zasugerowała więc córce, że może przeczyta o przygodach młodego czarodzieja po polsku. Niestety, dziewczyna stwierdziła, że lepiej jej się czyta po niemiecku i chcąc nie chcąc, trzeba było kupić lekturę w tym języku. – I właśnie taka będzie moja książka, bo opisuję to, co widzę – dodaje autorka.
Tekst i fot. Marta Walkowiak

do góry
2017 ©  Gazeta Chojeńska