Dzisiaj jest poniedziałek, 21 maja 2018 r.
Transodra Online
Rocznik Chojeński
Znajdziesz nas na Facebooku
„Gazeta Chojeńska” numer 19 z dnia 08.05.2018

Prezentujemy tu wybrane teksty z każdego numeru.
Wszystkie artykuły i informacje znajdują się w wydaniu papierowym.
Odcięci od świata
Czyste sumienia i brudne miasto
Islam nie uczy przemocy
Mówią świadkowie historii
Ścieżka zdrowia w kurorcie
Każdy mógł coś sobie znaleźć
Sport

Islam nie uczy przemocy

W numerze 13-14 informowaliśmy o międzynarodowym projekcie programu Erasmus+ „Zapobieganie agresywnym postawom młodzieży” („Struggle against violent extremism”), w którym uczestniczy Zespół Szkół Ponadgimnazjalnych w Chojnie. Jego partnerami są: dwie szkoły z tureckiego miasta Konya, firma PIA z Velenje w Słowenii, szwedzka szkoła średnia Nyströmska Skolan z Söderköpingu i stowarzyszenie z węgierskiego miasteczka Köszeg. Przedstawiciele tych instytucji spotkali się w drugiej połowie marca w Chojnie. Wśród nich był Zulmay Afzali - Afgańczyk mieszkający i pracujący w Szwecji. W Afganistanie od 2002 do 2010 roku pracował dla Urzędu Antynarkotykowego, był dyrektorem ds. strategii i współpracy międzynarodowej oraz analitykiem ds. bezpieczeństwa. W szwedzkim mieście Söderköping pracuje jako nauczyciel, napisał dwie książki, czasem publikuje w czasopismach i wykłada w różnych miejscach. Nasza gazeta przeprowadziła z nim rozmowę.

Zulmay Afzali -
szwedzki Afgańczyk
„Gazeta Chojeńska”: - Jest Pan człowiekiem dwóch światów - Wschodu i Zachodu. Co jest według Pana największą przeszkodą w porozumieniu między tymi światami?

Zulmay Afzali: - Tak, są to dwie różne kultury. Po pierwsze, potrzebny jest dialog, na przykład poprzez taki projekt edukacyjny, jaki prowadzimy m.in. w Chojnie i rozmawiamy o tych trudnych sprawach.

- Kiedyś te światy były bardziej oddzielone od siebie, a dzisiaj, dzięki otwartym granicom, nowoczesnym technologiom informatycznym czy komunikacji bardzo mieszają się ze sobą. Ma to plusy i minusy.

- Internet i technologia tworzą ze świata wielką globalną wioskę. Jednak mimo to są różne kultury, religie i rozumienie świata. Są więc przeszkody w integrowaniu się. Żeby je usunąć, trzeba porozumienia. To wymaga wysiłku i różnych działań, takie jak te, które tu wspólnie realizujemy.

- Mówi się dziś o kryzysie migracyjnym w Europie. Jak Pan to widzi?

- Tak, Europa wchodzi w taki kryzys, ale bardzo ważne jest, by mówiła wspólnym głosem o sprawach imigracji. Trzeba odróżnić dwie sprawy. Są ludzie, którzy przyjeżdżają do Europy, by ciężko tu pracować na lepszą przyszłość dla siebie i swoich dzieci. Musimy ich odróżnić od tych, którzy przyjeżdżają, by stwarzać zagrożenie. Od 1985 roku [od podpisania układu z Schengen] do tej pory Europa miała otwarte granice dla ludzi, którzy szukali tu azylu. Najwyższy czas, by dzisiaj Europa oceniła te działania, bo na pewno jest dużo zarówno plusów, jak i minusów takiej polityki imigracyjnej. Jeśli ludzie przybywają do Europy, to potrzebne jest, by się z nią integrowali, czyli nauczyli się języka, rozwijali się w nowym społeczeństwie. Jeśli tego nie robią, to tworzą się wewnątrz Europy równoległe społeczności, stwarzając problem. Na przykład ja nie mógłbym żyć tutaj w taki sposób, w jaki żyłem w Afganistanie. Bez większej integracji powstanie chaos, który już teraz widać w niektórych krajach, a one udają, że tego nie widzą. Dlatego właśnie potrzebna jest w Europie jednakowa polityka i jednakowe prawo dotyczące imigracji.

- Ale uchodźcy przypływają do południowych wybrzeży Europy i potem mają otwarte granice na niemal całym kontynencie. Jak nad tym zapanować?

- Europa przede wszystkim musi patrzyć, co się dzieje na świecie, na przykład w Afganistanie czy Syrii. Ciągłe przyjmowanie uchodźców nie jest rozwiązaniem. Obecnie Unia Europejska, a w praktyce podatnicy, wspierają niedemokratyczne i skorumpowane reżimy, np. w Afganistanie. Najważniejsze w sprawie imigracji jest to, by kraje europejskie sprawdzały, kto do nich przybywa, bo teraz często nie wiedzą, kim ci ludzie są i czy nie są to fanatyczni religijni ekstremiści. Azyl jest prawem każdego człowieka i Europa jest domem dla różnych religii, ale nie powinniśmy tworzyć równoległych społeczności. Jeśli jestem muzułmaninem, to muszę szanować chrześcijan, żydów i innych. Inaczej Europa pogrąży się w chaosie. Obwiniamy rządy, ale to jest odpowiedzialność nie tylko rządów, bo powodzenie integracji zależy od wszystkich obywateli Europy. Przyjechałem z Afganistanu, a teraz noszę w klapie szwedzką flagę, czuję się jak adoptowany przez Szwedów, którzy dają mi tyle miłości, że teraz reprezentuję ten kraj. Chciałbym, by każdy imigrant kochał kraj, w którym żyje. Nie tylko żeby korzystał ze szwedzkiego paszportu, ale by widział, że to ważna dla niego ziemia. Afganistan jest moim sercem, a Szwecja jest moim oddechem. Kocham oba te kraje w podobny sposób. Ale mój kraj - Szwecja staje przed problemem imigracji, podobnie jak cała Europa.

- Jak Europa i zachodni świat powinien zachowywać się wobec niedemokratycznych reżimów w Azji czy Afryce? Można odnieść wrażenie, że interwencja czasem bardziej szkodzi niż pomaga. Czy europejskiej kraje powinny próbować eksportować demokratyczne wartości do takich krajów jak Afganistan?

- Rosjanie weszli do Afganistanu w 1979 roku. Amerykanie chcieli im pokrzyżować plany, więc wspierali afgańskich fanatycznych ekstremistów i zapraszali ich do siebie. Gdy Rosjanie przegrali, Amerykanie powiedzieli tym ekstremistom „Żegnajcie!”. Ale część została, część przyjechała do Europy. Nie sprawdzono ich przeszłości. To byli ci, którzy w Afganistanie prowadzili dżihad. To byli przestępcy, którym nie wolno było wrócić do swego kraju, więc przyjechali do Europy. Już czas, by Unia Europejska powiedziała: „Dosyć!”. Nie pozwólmy skorumpowanym ludziom kontrolować rządów w Syrii, Afganistanie czy innych częściach świata. A ludzie w Afganistanie i w Syrii nadal są biedni. Nie zatrzymamy ich, bo nie zatrzymamy natury. Ale musimy im powiedzieć: „Jesteście mile widziani, ale jeśli zaakceptujecie i przyjmiecie nasze prawa. Jeśli nie, to niestety, demokracja nie jest dla was.

- Już od dawna nie mówi się o konflikcie Wschodu z Zachodem, lecz Południa z Północą oraz że masowe migracje są nie do uniknięcia, więc trzeba nauczyć się z tym żyć.

- Ale musimy imigrantom mówić, że nasze kraje, w których oni chcą zamieszkać, zostały stworzone przez wartości demokratyczne, które muszą być zaakceptowane i zaadaptowane przez nich. Jeśli przybywam do twego kraju i nie szanuję jego praw i zasad, to oznacza, że nie szanuję azylu, który dałeś mi w swym kraju. Trzeba mocno podkreślić, że islam ani żadna inna religia nie uczy przemocy. Są grupy fanatyków nauczone przemocy z powodu politycznej gry, dla której wykorzystuje się niewinnych analfabetów. Terroryści często niewiele wiedzą o islamie. My, muzułmanie, potrzebujemy edukować nasze społeczności, uczyć dialogu między sobą oraz z chrześcijanami, na przykład poprzez takie projekty, jak ten. Nie możemy pozwolić, by polityczna gra wzięła górę nad religią.
Rozm. i fot. Robert Ryss

do góry
2018 ©  Gazeta Chojeńska