Dzisiaj jest czwartek, 23 maja 2019 r.
Transodra Online
Rocznik Chojeński
Znajdziesz nas na Facebooku
„Gazeta Chojeńska” numer 19 z dnia 07.05.2019

Prezentujemy tu wybrane teksty z każdego numeru.
Wszystkie artykuły i informacje znajdują się w wydaniu papierowym.
Stulatek czuje się jak ryba w wodzie
Czego możemy się spodziewać w Chojnie?
Rusza rozbudowa oczyszczalni
Zmiany w Unii Miasteczek
Kolejne dofinansowania inicjatyw społecznych
Sport

Czego możemy się spodziewać w Chojnie?

Rozmowa z burmistrz Chojny Barbarą Rawecką

Burmistrz Barbara Rawecka
„Gazeta Chojeńska”: - Stoi Pani na czele gminy na początku pięcioletniej kadencji. Można więc pytać o zamierzenia inwestycyjne na ten okres. Zacznijmy od sprawy nierzucającej się w oczy, bo schowanej pod ziemią: skanalizowanie miasta, a konkretnie przyłączenie do oczyszczalni. Do tej pory znaczne obszary Chojny nie korzystają z oczyszczalni, nawet część powstających w XXI wieku domów. Mamy tu mało optymistyczny wskaźnik.

Burmistrz Barbara Rawecka: - Póki co, nie jest on optymistyczny. W ostatnich latach nie podłączono żadnych innych części Chojny po tych, które podłączono mniej więcej w latach 2002-2006. Teraz, przebudowując ulicę Zieloną (30 kwietnia ogłosiliśmy przetarg), wykonamy tam również - co prawda na razie ślepe - przyłącze, żeby w przyszłości podłączyć je do kanalizacji sanitarnej, która będzie odprowadzała nieczystości płynne z Barnkowa i z ul. Słowiańskiej. Bo tam będziemy się w najbliższym czasie przymierzać do budowy kanalizacji sanitarnej.

- Ale i w centrum miasta powstają domy niepodłączone do oczyszczalni. Np. przy ul. Dworcowej.

- Tak. Powiat przymierza się do wykonania projektu przebudowy ul. Dworcowej [drugiego odcinka] i ul. Łużyckiej, więc w związku z tym my przymierzamy się do wykonania tam kanalizacji sanitarnej. Planujemy również wykonania jej przy nowych budynkach na Lotnisku, gdzie za kościołem powstaje nowe osiedle. Uzbrajając te tereny, przygotowujemy je również do przyłączenia do kanalizacji. Najbardziej ubolewam, że nie są skanalizowane działki sprzedawane przez osoby prywatne, bo nie przewidziano takiego obowiązku. Będziemy musieli również skanalizować te budynki.

- A w procentach jaka część Chojny jest podłączona do oczyszczalni?

- Około 40 procent.

- Jest jakiś harmonogram w tym zakresie?

- Jestem po spotkaniu z PUK-iem i ma on opracować harmonogram. Dodatkowym poważnym zadaniem jest konieczność budowy nowej stacji wodociągowej, naprzeciw dotychczasowej, czyli po drugiej stronie ul. Barwickiej. Szukamy na to środków. Będziemy więc budować kanalizację łącznie z sieciami wodociągowymi, bo te poniemieckie trzeba będzie wymieniać.

- Zauważalne są korzystne zmiany w otoczeniu starych murów miejskich. Teren jest czyszczony, a mury odsłaniane. Oczywiście najważniejsze jest, by było jeszcze co odsłaniać. Ale wniosek gminy o dofinansowanie remontu drugiego odcinka nie przeszedł w Ministerstwie Kultury.

- Złożyliśmy odwołanie i czekamy na rozstrzygnięcie. Ale nawet jeśli nie otrzymamy środków, to mamy zarezerwowane własne i na pewno wyremontujemy kolejny fragment za kościołem św. Trójcy oraz przy Bramie Świeckiej (w kierunku odcinka wyremontowanego w ub. roku przez powiat). Będziemy co roku składać wnioski o dofinansowanie nie tylko do ministerstwa, ale tam, gdzie pojawią się środki na zabytki. Chcemy pozyskać pieniądze nie tylko na mury, ale i na Bramę Barnkowską, bo tam też kruszy się już cegła.

- Część mieszkańców może powiedzieć, że są pilniejsze sprawy. Tyle że mniejsze i biedniejsze gminy z ratowaniem murów sobie poradziły, np. Moryń, Trzcińsko-Zdrój czy Mieszkowice.

- Skarbem Chojny są zabytki, które stanowią atrakcję dla turystów. One jednak wymagają remontów. To dla mnie równie ważne jak każde inne inwestycje.

- Jak wiadomo, nieraz łatwiej wykonać jakąś inwestycję niż potem dbać o jej codzienne funkcjonowanie i utrzymanie. Tak jest i ze ścieżką wokół chojeńskich murów. Śmieci jest tam mniej, ale nadal są, bo ciągle pojawiają się nowe. Dzisiaj (czyli 30 kwietnia), idąc na nasze spotkanie, przy tym wyremontowanym odcinku murów za kościołem św. Trójcy widziałem pełno niedopałków, potłuczonego szkła, kapsli itp. Ścieżka musi być sprzątana częściej i nie ma innego wyjścia.

- Zgadzam się. Widzę tam jeszcze więcej, np. trawę, której nie powinno być. Zleciłam PUK-owi częstsze sprzątanie. Pewnym usprawiedliwieniem jest to, że wszystkie siły rzucono przy murach na oczyszczanie terenu z krzaków zanim się zazielenią, czyli przed okresem lęgowym ptaków.

- „Gazeta Chojeńska” w poprzednich latach wielokrotnie publikowała zdjęcia masy śmieci nie tylko przy murach, ale i w parkach, alejkach, nad rzeczką. Okazało się, że niektóre piękne tereny spacerowe niemal w centrum miasta w ogóle nie są objęte umowami z PUK-iem na sprzątanie.

- Gdy teraz sprzątaliśmy planty za kościołem św. Trójcy, to były tam wieloletnie zaległości. Nawet jeśli coś nie jest objęte umową, to są jeszcze zlecenia, które można w tym zakresie wykonać. Dla mnie to jest priorytet. Chodzę po mieście, widzę to i mnie męczy, gdy w pięknej alejce leżą różne śmieci. Chojna zyskuje na wartości, gdy mamy zadbane zabytki i oczyszczone miejsca spacerowe, gdzie można wypocząć. Dlatego trzeba na to jakieś środki wydać, nawet rezygnując z innych zadań. Jeśli są miejsca, w których gromadzą się osoby zaśmiecające teren, to staram się tak urządzić te miejsca, by te osoby nie czuły się już tak bezkarnie, jak np. siedząc w chaszczach. Jak jest czysto i są na widoku, to już pewnych rzeczy nie robią, a poza tym śmieci wtedy widać i można sprzątnąć. Teren za Biedronką od lat był brudny. Powiedziałam, że trzeba sprzątnąć i zebrano cztery kontenery śmieci. W Chojnie jest jeszcze mnóstwo takich miejsc wymagających sprzątania. Jeśli mamy piękny zabytek, a dookoła smród i brud, to nie tędy droga!

- Jako gazeta deklarujemy pomoc we wskazywaniu takich miejsc. W związku z odsłanianiem murów jak przedstawia się sprawa z licznymi na tym obszarze ogródkami działkowymi?

- Są umowy dzierżawy, ale działkowcy wiedzą, że w pasie 8 metrów od murów musi być wolna przestrzeń, by nie blokować nam dojścia. Taka jest decyzja konserwatora zabytków. Jeśli trzeba będzie wypowiedzieć umowy, to wypowiemy.

- Jak Pani stwierdziła, zabytki są wizytówką Chojny. A wśród nich najsłynniejszy jest kościół Mariacki i turyści chcą go oglądać w pierwszej kolejności. Jednak od lat brakuje koncepcji i wizji wykorzystania tego ogromnego obiektu. Kościół katolicki jako właściciel nie jest zainteresowany codziennym użytkowaniem na cele liturgiczne, bo ma w Chojnie wystarczająco dużo świątyń. Gmina jest wśród członków Rady Fundacji Kościoła Mariackiego, więc czy Pani ma tu jakiś pomysł? Czy znamy odpowiedź na pytanie, po co to odbudowujemy?

- Według mnie ma to być miejsce spotkań i wydarzeń kulturalnych: wystaw, koncertów, filmów - niekoniecznie o tematyce religijnej. Dlatego podobają mi się przedsięwzięcia realizowane tam przez stowarzyszenie Terra Incognita. To miejsce na sporadyczne nabożeństwa, głównie z okazji ważnych świąt, jednak bardziej na wydarzenia kulturalne. Ale gmina jest tylko jednym z sześciu fundatorów.

- A co z dostępnością kościoła Mariackiego dla turystów? W ostatnich paru latach w sezonie dyżurował tam wolontariusz.

- Jesteśmy po rozmowie z ks. proboszczem, który obiecał, że kościół będzie otwarty cały czas. Bardziej włączam do tego Centrum Informacji Turystycznej, które ma m.in. oprowadzać wycieczki przez osobę co najmniej dwujęzyczną. Dotyczy to także weekendów. Myślę, że tak będzie już po połowie maja. Taras widokowy również będzie ponownie dostępny.

- Problem bieżącego funkcjonowania dotyczy też Polsko-Niemieckiego Centrum Kształcenia i Spotkań w Krajniku Górnym. Dobrym pomysłem było usytuowanie takiego ośrodka (przy unijnym dofinansowaniu) z miejscami noclegowymi blisko przejścia granicznego i Doliny Miłości, jednak codzienne funkcjonowanie wymaga jakiejś koncepcji i osoby zajmującej się tym.

- W związku z pewnymi wcześniejszymi nieprawidłowościami przedłużono nam o 18 miesięcy okres trwałości projektu. Czyli gmina na tym obiekcie nie może zarabiać do 2020 roku. A więc na razie możemy organizować tam jedynie przedsięwzięcia przewidziane w unijnym projekcie, np. spotkania polsko-niemieckie, konferencje edukacyjne, udostępnianie pomieszczeń wycieczkom. Ale jako gmina ponosimy pełne koszty tego. A takie miejsca muszą na siebie zarabiać. Dobrze sprawdzają się tu stowarzyszenia, które mogłyby prowadzić ośrodek szkoleniowy, schronisko młodzieżowe czy zieloną szkołę. Oczywiście można by wynająć pokoje robotnikom ze Schwedt, ale to nie ten kierunek. Gmina na razie tylko wydaje pieniądze i musimy np. w tym roku wyremontować całą drewnianą elewację, bo użyto złego materiału i desek byle jakiej jakości, które się wypaczają. Kolejny problem to z tym niby-tarasem nad salą konferencyjną. Gmina nie ma do niego dostępu, jedynie przez mieszkanie byłego burmistrza. A musimy tam wejść, bo taras przecieka i zalewa nam salę. PUK i urzędnicy z Chojny musieli wchodzić po drabinie. Czyli gmina zrobiła taras, ale tylko do tego mieszkania.

Rozm. i fot. Robert Ryss

do góry
2019 ©  Gazeta Chojeńska