Dzisiaj jest poniedziałek, 11 listopada 2019 r.
Transodra Online
Rocznik Chojeński
Znajdziesz nas na Facebooku
„Gazeta Chojeńska” numer 03 z dnia 19.01.2016

Prezentujemy tu wybrane teksty z każdego numeru.
Wszystkie artykuły i informacje znajdują się w wydaniu papierowym.
Orkiestrowe rekordy
Gwiazdy na Włóczykiju
Coś dla smakoszy
Na lekkim rauszu
Odwołanie oddalone
Czego nie warto bronić
Bogaty dar dla muzeum
Pohandlują drogami
Co planują w Moryniu
Sport

Na lekkim rauszu

W roku ubiegłym ukazała się książka Marka Kondrata pod tytułem „Winne strony”. Tytuł nie jest jednoznaczny, bo używa się też zamiennej nazwy „W inne strony”. Kto choć pokrótce zna historię zafascynowania boskim trunkiem naszego słynnego aktora, temu te określenia mówią wiele. Przypomnimy tylko, że Marek Kondrat u szczytu sławy nieoczekiwanie zszedł ze sceny i poświęcił się innej pasji, która zupełnie odmieniła jego życie. Sam autor na wstępie tak o tym pisze: „W Bordeaux, mieście na południowym zachodzie Francji, gdzie wino jest tym, czym u nas ziemniaki, w środku (daj Bóg) swojego życia rozpocząłem przygodę, która kompletnie je odmieniła”.

To wyborna lektura, szczególnie na zimowe mroczne wieczory, gdy tęskno nam za ciepłem, zielenią i zapachami słonecznego lata. Kondrat pisze lekko, z polotem, jest świetnym obserwatorem nie tylko zewnętrznych uroków świata, ale i ludzkiego wnętrza. Czytając barwne opowieści o słynnych winnicach, degustacjach win i wymyślnych potrawach, aż kusi, żeby sięgnąć po kieliszek wina i poczytać na lekkim rauszu. Książka jest także dobrym przewodnikiem po rejonach światowego winiarstwa (Francja, Włochy, Hiszpania, Portugalia, Ameryka Południowa, Nowa Zelandia), dostarczając też sporo wiedzy o produkcji win, rodzajach, kulturze picia i innych niuansach związanych z winem. Te wiadomości są jednak wplecione i przemycane w taki sposób, że nie nudzą, lecz zaciekawiają. Na końcu książki natkniemy się na fragment, który szczególnie nas zaciekawi. Kondrat bowiem dwie strony poświęcił Winnicy Turnau w Baniewicach w gminie Banie. O naszych winiarzach pisze z podziwem i bardzo ciepło. Znając obiektywizm i filozofię życiową autora, nie przypuszczam, aby to był tylko ukłon w stronę Turnauów, z którymi ma rodzinne związki (jest zięciem Grzegorza Turnaua). Poniżej krótkie fragmenty dotyczące winnicy w Baniewicach.
„Kiedy piszę te słowa, swoją premierę ma Winnica Turnau w podszczecińskich Baniewicach. Znany kompozytor krakowski Grzegorz Turnau wraz ze swoim kuzynem Zbyszkiem, jego synem Jackiem i przyjacielem rodziny Tomaszem Kasickim założyli 5 lat temu winnicę, która dziś po raz pierwszy pokazuje światu swój plon. (…) Winnicę zaprojektował dyplomowany na UJ w Krakowie winogrodnik Tomasz Kasicki, a na głównego enologa wybrano Franka Fausta, producenta urodziwych win znad niezbyt odległego Renu. Jego świetne rieslingi w kilku wydaniach znajdują się także w mojej kolekcji. Frank, zaproszony do Baniewic jedynie na konsultacje, zakochał się w miejscu, w mig poczuł, że może mieć wpływ na przyszłe baniewickie wina i… stało się. Historia zatoczyła małe koło, Niemiec wrócił na dawne włości, ale już w charakterze pracownika u polskich właścicieli. Czyż to nie jest znak czasów?”. Dalej Kondrat podaje więcej szczegółów o historii tworzenia winnicy i baniewickich winach, a kończy swoją książkę i zarazem informację dotyczącą Baniewic niebanalnymi życzeniami: „Życzę z serca im, jak i wszystkim, którzy podjęli się tworzenia wina w Polsce, by się udało! Ich wysiłek – wierzę – zmieni gruntownie i ostatecznie nasz kraj. Polska zmierza w bardzo dobrą stronę. Staje się krajem zamożnym, otwartym i pięknieje. Potrzeba nam tylko więcej radości, a z winem łatwiej ją w sobie wyzwolić”.

Jak podaje Kondrat, powierzchnia upraw winorośli (vitis vinifera) w Polsce wynosi około 500 ha, a np. we Włoszech 830  tys. ha. Porównanie szokujące, ale zmniejszamy dysproporcję w spożyciu na 1 mieszkańca, bo z roku na rok odnotowujemy znaczące zwyżki. Z niektórych źródeł można się dowiedzieć, iż obecnie wypijamy około 3 litrów wina rocznie (oczywiście nie licząc „wisienek”), ale na łeb biją nas takie kraje, jak Wielka Brytania (23 l) czy Szwecja (25 l), które też nie mają własnych winnic. Oczywiście winne kraje, takie jak Francja czy Włochy, są mocno z przodu, wypijając w granicach 40-50 l rocznie. Pewną sensacją statystyczną jest to, iż rekordzistą świata jest Watykan, gdzie spożycie przekracza 60 l. I jak tu wina nie nazwać boskim trunkiem?
Tadeusz Wójcik


Winnica Turnau, która w ub. roku za swe wina zdobyła wiele nagród, obecnie prezentuje się na rozpoczętych 15 stycznia w Berlinie prestiżowych międzynarodowych targach gospodarki żywnościowej, rolnictwa i ogrodnictwa „Grüne Woche”

do góry
2019 ©  Gazeta Chojeńska