Dzisiaj jest wtorek, 28 czerwca 2022 r.
Transodra Online
Rocznik Chojeński
Znajdziesz nas na Facebooku
„Gazeta Chojeńska” numer 10 z dnia 08.03.2016

Prezentujemy tu wybrane teksty z każdego numeru.
Wszystkie artykuły i informacje znajdują się w wydaniu papierowym.
Podróżujący domator
Pieniądze na remont dachu
Żywa encyklopedia
Rowerem do Lizbony? A czemu nie?
Niechciane prezenty
Chojna twardo przeciw ZGDO
Cedynia i Mieszkowice razem
Emocje w Moryniu
Ołówkiem i pędzlem
Sport

Rowerem do Lizbony? A czemu nie?

Dwa tygodnie temu dużo miejsca poświęciliśmy koncepcji budowy tras rowerowych na terenie naszego powiatu. Wydaje się, że to nie są plany pisane palcem na wodzie, bo opracowana przez regionalne biuro koncepcja umiejscawia nas w wersji priorytetowej. Skoro więc samorząd wojewódzki chce wykorzystać unijne fundusze na cele turystyczne, to musi te projekty realizować. Dla naszych terenów byłaby to niebagatelna sprawa, bo każda gmina ma w planach rozwój turystyki rowerowej, budowę ścieżek i związanej z tym infrastruktury. Lecz na razie efekty są mizerne. Poza sporym odcinkiem ścieżki Swobnica – Lubanowo w gminie Banie wybudowano jedynie małe fragmenty w niektórych miejscowościach. Gdyby założenia zostały zrealizowane, mielibyśmy główną sieć ścieżek w powiecie i wtedy każda gmina mogłaby już we własnym zakresie budować dróżki z podłączeniem do głównego szkieletu. Taki jest bowiem sens budowy rowerowych tras, aby były one połączone we spójną sieć.


Sieć Euro Velo
W tytule zasugerowałem, iż można się wybrać rowerem do Lizbony. Na razie byłyby z tym spore trudności, ale w niedalekiej przyszłości nie będzie z tym problemu. Ci, którzy zetknęli się z turystyką rowerową w wersji długodystansowej, wiedzą, iż od prawie 20 lat przewija się koncepcja (w dużej części już zrealizowana) budowy europejskiej sieci dróg rowerowych. Plan został opracowany przez Europejską Federację Cyklistów pod nazwą Euro Velo, czyli Rowerowa Europa. Plan zakłada powstanie 14 długodystansowych tras łączących cały kontynent. Część już funkcjonuje, są dłuższe i krótsze odcinki, lecz jeszcze upłynie wiele lat zanim sieć będzie gotowa. Ogółem ma mierzyć około 70 tys. km i zakłada się, że po 2020 roku większość tras będzie funkcjonować. Przez nasz kraj przechodziłoby 6 szlaków o łącznej długości około 5300 km (niektóre tylko na małych odcinkach), a 3 z nich są kluczowe: nr 10, czyli trasa nadmorska wzdłuż Bałtyku aż do Obwodu Kaliningradzkiego, nr 9 z południa na północ (Kraków – Gdańsk) i nr 2 – tzw. Trasa Stolic (dla nas najbardziej interesująca z racji bliskości), bo przebiegałaby w poprzek Polski: od Kostrzyna do Białowieży. Jej długość wynosiłaby prawie 1000 km. Wiadomo, iż trasy z serii Euro Velo muszą spełniać pewne wymogi, stąd ich wydłużony przebieg. Są uwarunkowania co do atrakcyjności, bezpieczeństwa, infrastruktury turystycznej (miejsca noclegowe, postojowe, punkty gastronomiczne, sklepy, jakość nawierzchni itp.). Tak więc, gdy do tej sieci chce się podłączyć istniejącą już ścieżkę, trzeba ją niekiedy zmodernizować. Wspomniana trasa nr 2 prowadziłaby aż z Moskwy przez Mińsk, Warszawę, Berlin, Hagę i dalej do Hiszpanii, gdzie łączyłaby się z R3 i potem z R1, kończącą się za Lizboną, u wybrzeża Atlantyku. Szacunki są takie, iż z tras sieci europejskiej korzystałoby rocznie około 60 mln turystów.

Na rowerze można się wszędzie zatrzymać, gdy jest coś interesującego

Rowery to nie tylko moda
W wielu krajach europejskich moda na rowery i turystykę rowerową istnieje od wielu lat. Przodują Duńczycy, Niemcy, Holendrzy, ale niewiele im ustępują Austria, Czechy czy kraje skandynawskie. Po dużych aglomeracjach, takich jak Berlin czy Kopenhaga, można bez trudu śmigać rowerem i dotrzeć niemalże wszędzie. W Kopenhadze zwróciłem uwagę na duże parkingi rowerowe, a przy jednej ze stacji kolejowych stało kilkaset tych pojazdów. Gdyby nie rowery, to poprzecinane kanałami miasto kompletnie by się zakorkowało. Jeden samochód na parkingu (wliczając manewrowanie) zajmuje tyle miejsca, co 10 rowerów. U nas też w ostatnich latach mamy postęp w tej dziedzinie. Bardzo dobrze jeździ się po Trójmieście, coraz lepiej po Warszawie, a u nas w Szczecinie także mamy duże postępy. Wiele państw stawia na turystykę rowerową także jako ważny dział gospodarki. Przykładem mogą być Niemcy. Okazuje się, że ta dziedzina przynosi pokaźne dochody, bo powszechność rowerowej przygody to rozwój agroturystyki, specjalistycznych sklepów z akcesoriami i ubiorami czy też punktów gastronomicznych. Niemcy mają aż 200 tras rowerowych o łącznej długości 70 tys. km. Są bardzo dobrze oznakowane, z wyeksponowanymi atrakcjami turystycznymi, miejscami widokowymi i noclegami. Rowerzyści z naszego terenu zapewne w większości korzystali już ze szlaku rowerowego Odra – Nysa. Mamy go na wyciągnięcie ręki, bo wystarczy przekroczyć granicę w Mescherinie, Schwedt czy Osinowie Dolnym, aby do niego dojechać. Trasa wiedzie z Ahlbecku k. Świnoujścia aż do źródeł Nysy (Nowa Wieś) w Czechach i ma 591 km. Jest łatwa, ale niezwykle atrakcyjna, bo wiedzie w bezpośredniej bliskości Odry, a potem Nysy – najczęściej na wale ochronnym.

Turystyka rowerowa to najatrakcyjniejsza forma podróżowania, bo nigdy jadąc samochodem nie zobaczy się tego, co na rowerze: można się wszędzie zatrzymać, podejść, zobaczyć, a ponadto ma się bez przerwy kontakt z naturą. Zmienną pogodę, nieoczekiwane burze wspomina się po czasie jako niezapomnianą przygodę. Prawdziwy turysta to turysta aktywny.
Tekst i fot. Tadeusz Wójcik


Rowery w Trzcińsku trochę inaczej
Wojewódzkie plany ścieżek rowerowych (o których pisaliśmy w nr. 8) nieco zmodyfikowały koncepcję tras przewidywanych u siebie przez gminę Trzcińsko-Zdrój. W lesie koło Piaseczna przecinać się mają dwa duże szlaki, traktowane przez Urząd Marszałkowski jako priorytetowe: biegnąca od mostu w Siekierkach przez gminy Cedynia, Moryń i Chojnę dalej na północny wschód aż do Białego Boru Trasa Pojezierna (lub Tysiąca Jezior) oraz Trasa Myśla – Tywa – Odra – Zalew (z Wolińskiego Parku Narodowego przez Szczecin, Kołbaskowo, Mescherin, Gryfino, Swobnicę, Strzeszów, Trzcińsko-Zdrój, Stołeczną, Dębno, Chwarszczany do Kostrzyna. Planowany przez gminę odcinek Czyste – Trzcińsko zastąpi fragment Rosnówko – Trzcińsko.
Priorytetowe szlaki wojewódzkie będą powstawać przy znacznym dofinansowaniu zewnętrznym, bo wkład własny wynosić ma tylko 7,5 proc. Jak mówi zastępca burmistrza Emilian Osetek, gmina nie zrezygnuje jednak z budowy odcinka Czyste – Trzcińsko, ale wykona go sama, z wykorzystaniem innych funduszy (przy 15-proc. wkładzie własnym).
Na jedno z miejsc obsługi rowerzystów Trzcińsko zamierza wykorzystać używaną dawniej przez kolej wieżę (w mieście koło stacji paliw Orlenu).
(rr)

do góry
2020 ©  Gazeta Chojeńska