Dzisiaj jest poniedziałek, 18 października 2021 r.
Transodra Online
Rocznik Chojeński
Znajdziesz nas na Facebooku
„Gazeta Chojeńska” numer 16 z dnia 19.04.2016

Prezentujemy tu wybrane teksty z każdego numeru.
Wszystkie artykuły i informacje znajdują się w wydaniu papierowym.
Pikieta trafiła do sądu
„Tutaj nie ma już nienawiści”
Pamięć poległym
Przebudują oczyszczalnię
Handel duży i mały
Spór o borowiny znów ożył
Im dalej w las, tym więcej… śmieci
Tabu
Sport

Spór o borowiny znów ożył

Podczas sesji Rady Miejskiej w Trzcińsku-Zdroju 31 marca przewodniczący komisji rewizyjnej Zdzisław Iwanicki złożył sprawozdanie z ostatnio przeprowadzonych kontroli. Ich przedmiotem był między innymi obrót nieruchomościami. Gmina sprzedała część gruntów, które nabyła w 2007 roku od Agencji Nieruchomości Rolnych Skarbu Państwa. Komisja nie miała zastrzeżeń co do zasadności obecnej sprzedaży, lecz przy okazji chciano wyjaśnić okoliczności zakupu ziemi sprzed kilku lat. Była to wówczas głośna sprawa o zabarwieniu politycznym, bo opozycja zarzucała burmistrzowi Zbigniewowi Kitlasowi niegospodarność i przekroczenie uprawnień. Przypomnijmy, iż gmina zakupiła od ANR dwie działki o powierzchni około 45 ha w obrębie Piaseczna i - w myśl niepisanej umowy - chciała je zamienić na inne grunty (bagnisty nieużytek), których właścicielem było Nadleśnictwo Mieszkowice. Tam bowiem zlokalizowano cenne pokłady borowiny. Ostatecznie z różnych względów do transakcji nie doszło i gmina została „ożeniona” z hektarami niepotrzebnej ziemi. Można byłoby to przeboleć, gdyby nie fakt, iż wiano tego ożenku to około 400 tys. zł.

Był jeszcze inny drażliwy aspekt tej sprawy: burmistrz, spiesząc się z zakupem, sfinalizował transakcję, nie mając przyzwolenia Rady Miejskiej. Uchwałę podjęto już po zakupie. Obecnie przewodniczący komisji rewizyjnej pytał burmistrza, dlaczego podjął takie kroki, skoro gmina nie jest uprawniona do prowadzenia działalności gospodarczej i nie mogła w sensie biznesowym wykorzystać owych złóż borowiny.

Burmistrz Kitlas dość obszernie wyjaśnił tło sprawy. Powiedział między innymi, że był przekonany, iż będzie to korzystna transakcja, bo wtedy wytworzono taką aurę wokół dużych, udokumentowanych złóż, iż sporo podmiotów biznesowych zainteresowanych było tym tematem. Podkreślił, iż gmina kupiła ziemię z przekonaniem, że zamieni ją z nadleśnictwem, stając się właścicielem pokładów borowinowych. To otwierało drogę do dalszych działań, w tym także do sprzedaży z dużym zyskiem.
Pod koniec swych wyjaśnień burmistrz dodał, iż obecnie jest większe zainteresowanie gruntami i zapewne za jakiś czas sprzedaż pozostałych działek dojdzie do skutku, a tym samym odzyska się pieniądze wydane w 2007 roku.
(tw)

do góry
2020 ©  Gazeta Chojeńska