Dzisiaj jest poniedziałek, 18 października 2021 r.
Transodra Online
Rocznik Chojeński
Znajdziesz nas na Facebooku
„Gazeta Chojeńska” numer 32 z dnia 12.08.2014

Prezentujemy tu wybrane teksty z każdego numeru.
Wszystkie artykuły i informacje znajdują się w wydaniu papierowym.
Sąd unieważnił sprzedaż za 22 mln
Kołbacz doceniony
Moryń już z nagrodą
Na co wydajemy pieniądze?
W Gryfinie bez wakacji
Cedyńscy radni bronią swego burmistrza
Muzyka w zabytkach po raz piąty
Zarzuty za handel ludźmi
Muzealny biznes
Sport

SPORT

Przegląd przed Zurychem

Nasze gracje w skoku wzwyż na podium.
Od lewej: Lićwinko, Kasprzycka i Urszula Domel
12 sierpnia w Zurychu rozpoczynają się Mistrzostwa Europy w Lekkiej Atletyce. Dwa tygodnie wcześniej cała nasza czołówka wystartowała w Szczecinie w Mistrzostwach Polski. Dla większości zawodników był to ostatni start przed mistrzostwami kontynentu, a dla nielicznych jeszcze szansa uzyskania minimum kwalifikacyjnego. Ostatecznie w Zurychu startuje 60-osobowa reprezentacja. W Szczecinie sporo było dobrych wyników i ciekawych pojedynków z racji niezwykle wyrównanego poziomu w niektórych konkurencjach. Szczecińska publiczność gorąco dopingowała naszych mistrzów, a w szczególności reprezentantów Szczecina i województwa, którzy wypadli bardzo dobrze, zdobywając sześć medali. W drugim dniu zawodów hitem był pojedynek mistrza Europy z Barcelony (2010 r.) Marcina Lewandowskiego z aktualnym halowym wicemistrzem świata Adamem Kszczotem. Wygrał Kszczot, który - jak zwykle - wykazał się lepszym finiszem. Lewandowski był drugi, ale następnego dnia zdecydowanie zwyciężył w biegu na 1500 m. W Zurychu ma wystartować na obydwu dystansach. Warto przypomnieć, że jest on wychowankiem Ósemki Police, mając także gryfińskie korzenie. Mama Marcina - Halina to rodowita gryfinianka i trenowała biegi średnie w Hermesie u Jana Podleśnego.
Lewandowski (z lewej) i Kszczot dziękują publiczności za doping
Ciekawy był pojedynek w skoku wzwyż pań, gdzie halowa mistrzyni świata z Sopotu Kamila Lićwinko musiała uznać wyższość Justyny Kasprzyckiej.
(tekst i fot. tw)


Trzy razy na podium
Trzy brązowe medale do swej kolekcji dorzucił chojeński miotacz Wojciech Strelczuk, który wystartował w niemieckiej miejscowości Halberstadt, gdzie na przełomie lipca i sierpnia odbywały się Mistrzostwa Europy Weteranów w Rzutach. Chodzi tu o nieolimpijskie konkurencje rzutowe. Nasz zawodnik był trzeci w trójboju kulowym z rezultatem 36,20 m, w pięcioboju kulowym - 59,14 m oraz rzucie 25-kilogramowym ciężarem, który posłał na odległość 4,97 m. Strelczuk tym startem zakończył najważniejsze tegoroczne występy. Pozostały jeszcze mniej prestiżowe mityngi krajowe.

Multimedalista za naszym pośrednictwem składa moc podziękowań za finansowe wsparcie: burmistrzowi Chojny Adamowi Fedorowiczowi, Ryszardowi Stołowskiemu, Andrzejowi Stelmachowi oraz lek. Małgorzacie Gernand-Czubko za troskliwą opiekę lekarską i porady.
(tw)


I jak tu nie biegać?
Jak informowaliśmy w poprzednim numerze, gościem i zarazem uczestnikiem tegorocznego Biegu dookoła Morynia i Jeziora Morzycko 26 lipca była znana dziennikarka i prezenterka telewizyjna Beata Sadowska. Jej przyjazd do Morynia to przede wszystkim zasługa zarządzającej moryńską biblioteką Marty Cacek, która z racji swej biegowej pasji nawiązała kontakt z dziennikarką, przekonując do wzięcia udziału w imprezie. Co ma działalność bibliotekarska do aktywności ruchowej? Okazuje się, że ma, bo akurat Sadowska to autorka poczytnej książki „I jak tu nie biegać!”, a więc jej przyjazd to jak gdyby przyrządzenie dwóch pieczeni na jednym ogniu. Po biegu Sadowska, zrzuciwszy sportowe akcesoria, w sali Geoparku spotkała się ze swymi sympatykami, opowiadając o swojej biegowej pasji. Autorka nie przywiozła jednak swojej książki, co z początku trochę rozczarowało liczne audytorium (złożone głównie z biegaczy), pragnące nabyć egzemplarz i prosić o autograf. Potem jednak wszystko przebiegło po myśli fanów, bo autografy można było otrzymać na przygotowanych kartkach, a książka niebawem będzie dostępna - z racji wyczerpania nakładu konieczny jest dodruk.
Już ten fakt wystarczy za recenzję, bo przy mnogości pozycji wydawniczych wyczerpanie nakładu mówi samo za siebie. Sadowska, jak sama powiedziała, nie starała się wymądrzać, pisząc rodzaj biegowego podręcznika, nie dawała mądrych, sprawdzonych rad, lecz opisała swoje wrażenia, biegową przygodę, radość czerpaną z aktywności ruchowej. Wyznała, iż bieganie to jedna z najwspanialszych rzeczy, która jej się przytrafiła w życiu. Zaczęła 8 lat temu, a obecnie ma za sobą 13 przebiegniętych maratonów na różnych kontynentach (m.in. słynny w Nowym Jorku czy w Tokio). Bardzo ciepło wspomina Maraton Dębnowski, który ma niepowtarzalny klimat. Wyznała, że główną siłą sprawczą jej pasji biegowej była inna pasja: bardzo lubiła zakłady. Kiedyś, pod wpływem zakładowego „szaleństwa”, publicznie oświadczyła, iż przebiegnie maraton. No… i musiała wygrać ten zakład. Dojście do sukcesu dużo ją kosztowała, ale satysfakcja była ogromna. I tak już pozostało.

Obecnie Beata Sadowska przygotowuje się do czternastego maratonu (we wrześniu w Warszawie), biegając często z wózkiem, bo ma dziesięciomiesięczne dziecko. Po konsultacjach z lekarzem biegała do ósmego miesiąca ciąży. Oświadczyła, że nie biega dla wyniku, lecz przede wszystkim dla siebie i w ten sposób każdy ukończony bieg sprawia jej satysfakcję. Oczywiście jest ona większa, gdy przy okazji pobije swój rekord, ale nigdy nie stawia takiego celu.
Ponadgodzinne spotkanie z autorką wypełniła przede wszystkim rozmowa. Biegacze (i nie tylko) pytali o różne sprawy, np. jak można pogodzić przygotowanie do maratonu z pracochłonnym dziennikarstwem, gdzie biegać w Warszawie, jaką biegaczka stosuje dietę itp. Okazuje się, że wszystko da się pogodzić, gdy jest odpowiednia motywacja, gdy się czegoś naprawdę chce. Sadowska przyjechała do Morynia po przebytej chorobie (miała m.in. zapalenie krtani) i pobiegła, aby nie zawieść oczekiwań jej sympatyków. W biegu wzięła udział także bibliotekarka Marta Cacek. Należy tu wspomnieć, że szefowa moryńskiej biblioteki skutecznie propaguje ruchową rekreację. Już dwukrotnie zorganizowała połączone z wymianą książek rowerowe rajdy pod nazwą „Odjazdowy bibliotekarz”. Imprezy miały wyjątkowo dużą frekwencję i były bardzo udane.
Tekst i fot. Tadeusz Wójcik


Regaty w Moryniu
Stowarzyszenie Przyjaciół Morynia i Jeziora Morzycko zaprasza wszystkich miłośników żeglarstwa do udziału w IV edycji Regat o Błękitną Wstęgę Jeziora Morzycko. Zawody odbędą się, jeśli wiatr pozwoli, w najbliższą sobotę 16 sierpnia. Odprawa załóg w dniu regat odbędzie się na plaży miejskiej w Moryniu.
Zgłoszenia załóg przyjmowane są drogą elektroniczną: [email protected] lub [email protected] oraz przez kontakt z komisją sędziowską: Aleksander Lech Butrynowski - tel. 604 094 196 albo Henryk Janicki - tel. 601 969 118. Należy podać: nazwę i klasę jachtu, oznaczenia na żaglu, skład załogi ze wskazaniem sternika. Regulamin dostępny jest na stronie www.przyjacielemorynia.pl. Tegoroczne regaty są współfinansowane przez gminę Moryń.
Podczas regat na plaży zaplanowano również imprezy towarzyszące dla wszystkich chętnych: wyścigi na kajakach i rowerach wodnych, giełdę różności.


Podwójne zwycięstwo wędkarzy
Członkowie koła PZW „Rurzyca” z Chojny wygrali 20 lipca wędkarskie zawody spławikowe w Mniszkach o puchar prezesa Koła nr 10 „Delfinek” z Gryfina. Wystąpili w składzie: Władysław Pawlik, Urszula Nalborska, Wiesław Nowakowski. Drugie miejsce zajął drugi zespół „Rurzycy” (Ryszard Bocianowski, Grażyna Nal-borska, Ryszard Borek). Wyprzedził on koło „Delfinek” (Wiesław Perełka - prezes, Tadeusz Szpak, Bogdan Żmuda). Ponadto w zawodach uczestniczyli wędkarze z koła „Karp” ze Szczecinie oraz z Morynia i Lubanowa. Indywidualnie w sektorach najlepsi byli: Radosław Gałat, Urszula Nalborska i Ryszard Bocianowski. Największą rybę złowił Andrzej Rębacz.


Strzelali na Jarmarku
W ramach Jarmarku Moryńskiego Koło LOK „Dzik” w Moryniu zorganizowało 27 lipca turniej strzelecki o puchar swego prezesa Tadeusza Domaradzkiego. Uczestniczyć mogły osoby pełnoletnie. Strzelano z wolnej ręki z karabinku pneumatycznego. Wygrał Marek Kurjata - 66 pkt, wyprzedzając o 5 pkt Bartosza Drużgę i o 7 pkt Mariana Moszkowskiego. Wśród pań zwyciężyła Barbara Gawłowicz-Witkiewicz, a druga była Karolina Brodacka.


Zaczęła okręgówka
W miniony weekend jako pierwsza na naszym terenie zainaugurowała rozgrywki ligowe regionalna klasa okręgowa - grupa południowa. Oto wyniki: Myśla Dargomyśl - Mieszko Mieszkowice 2:2 (Cacaj, Szczotka), Jedność Przewłoki - Ogniwo Babinek 0:0, Zieloni Zielin - Wicher Przelewice 2:1 (Andrzej Stelmach 2), Remor Recz - Sokół Pyrzyce 3:1, Orzeł Pęzino - Błękitni II Stargard 2:4, Koral Mostkowo - Polonia Giżyn 3:1, Klon Krzęcin - Mechanik Warnice 4:1. Mecz Czarni Lubanowo - Orzeł Trzcińsko-Zdrój przełożono na 17 września. Grupa północna zaczyna tydzień później i w niedzielę Fagus Kołbacz zmierzy się z Wichrem Brojce.
IV liga rusza w sobotę. Beniaminek Odra Chojna gra u siebie z Hutnikiem Szczecin, a spadkowicz z III ligi Energetyk Gryfino na wyjeździe z Sarmatą Dobra Nowogardzka. Tego samego dnia w wojewódzkiej okręgówce Morzycko Moryń podejmuje Polonię Płoty, Błękit Pniewo - Unię Dolice, a Odrzanka Radziszewo gra w Dobrzanach z Zorzą. A- i B-klasa ruszają 30 sierpnia.

do góry
2020 ©  Gazeta Chojeńska